Zanim podłożył bombę w Wilczym Szańcu, pisał o Polakach, że „potrzebują batoga”. Jak doszło do tego, że jeden z najbardziej oddanych oficerów III Rzeszy postanowił zabić Adolfa Hitlera?
Claus von Stauffenberg początkowo popierał Hitlera. Cieszył się z aneksji Austrii, a po napaści na Polskę chwalił wykorzystywanie polskich jeńców jako taniej siły roboczej. Z czasem jednak, widząc zbrodnie na froncie wschodnim i fatalne decyzje wojskowe Führera, dołączył do niemieckiego ruchu oporu.
W 1943 roku ciężko ranny w Afryce stracił oko, prawą dłoń i dwa palce lewej ręki. Mimo to rok później osobiście wniósł bombę do sali narad w Wilczym Szańcu. Hitler przeżył zamach, a plan przejęcia władzy przez spiskowców szybko się załamał.
Jeszcze tego samego dnia Stauffenberg został aresztowany i rozstrzelany na dziedzińcu Bendlerblocku w Berlinie. Jego historię spopularyzował film „Walkiria” z 2008 roku, w którym pułkownika zagrał Tom Cruise. Sam wybór aktora wywołał w Niemczech spore kontrowersje ze względu na jego związki z Kościołem Scjentologicznym. Co ciekawe, scenę egzekucji nakręcono właśnie na dziedzińcu Bendlerblocku – w tym samym miejscu, gdzie 20 lipca 1944 roku naprawdę zginął Claus von Stauffenberg.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz