Została zamordowana jesienią 1943 roku. Po latach w archiwach IPN odnaleziono notatkę, która sugeruje, że mogła paść ofiarą wyroku Gwardii Ludowej jako rzekoma konfidentka Gestapo.
Irena Iłłakowiczowa była agentką wywiadu Narodowych Sił Zbrojnych. Znała sześć języków i wykonywała niezwykle niebezpieczne zadania. Po aresztowaniu przez Gestapo przeszła brutalne przesłuchania na Pawiaku, ale nikogo nie wydała. Później trafiła na Majdanek, skąd żołnierze NSZ odbili ją w brawurowej akcji, przyjeżdżając pod obóz w mundurach Gestapo i z fałszywym rozkazem.
Po powrocie do Warszawy zajmowała się rozpracowywaniem siatki współpracującej z sowieckimi spadochroniarzami. 4 października 1943 roku odebrała tajemniczy telefon. Przeczuwała, że może to być prowokacja, ale mimo to poszła na umówione spotkanie. Już z niego nie wróciła.
Jej ciało odnalazł mąż w kostnicy. Na pogrzebie musiał wystąpić w przebraniu grabarza, a matka udawała pracownicę cmentarza, by nie zwrócić uwagi Gestapo.
Do dziś nie wiadomo, kto ją zamordował. Odnaleziona po latach notatka w archiwach IPN wskazuje na Gwardię Ludową, ale okoliczności jej śmierci nadal pozostają niewyjaśnione.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz