ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

piątek, 19 czerwca 2026

Co ma wspólnego Prus z Prusem

 Dariusz Kosieradzki

BUDZIK CZASU część 41 seria Nie każdy dziedzic pruski to od razu Niemiec, czyli rzecz o naszym rycerstwie herbu Prus, odc. 1 Co ma wspólnego Prus z Prusem i skąd te Prusaki się u nas wzięły?
Tytuł serii, jak najbardziej zaczerpnięty z pewnej kultowej komedii polskiej produkcji i jak najbardziej odpowiada tamtej wiekopomnej scenie, pomijając oczywiście zniknięcie w tajemniczych okolicznościach z kotła kiełbasek, bo te nic do tego nie mają. Na pewno? Wróćmy jednak do rzeczy. W okolicach Sokołowa na przełomie XIV i XV w. osiadło na nadaniach książęcych z Mazowsza, jak i tych wielkoksiążęcych z Litwy szereg rycerstwa dając podstawy do powstania tutaj nowych gniazd rodowych szlachty i tej potem zamożnej i tej drobnej zwanej zaściankową, czy zagonową. Wśród nich znaleźli się przedstawiciele należący do herbu zwanego "Prusem". W najbliższej okolicy z takim herbem naliczono się aż 12 rodów, które mają swoje odrębne gniazda i nazwiska powstałe od nazw tych dóbr i zaledwie kilka z nich zanikło i nie występuje w czasach nam współczesnych. Inna sprawa, że o wielu rodach nadal nie wiemy jakim herbem się posługiwali i czy aby coś wspólnego jednak z naszymi rycerzami pieczętującymi się Prusem lub jego odmianami nie mają? Poza tym wśród tych, którzy podawali Prusa jako swój znak szlachecki też powstał nie lada galimatias przez stulecia co do słuszności ich deklaracji herbowej spotęgowany przez heraldyków, genealogów i historyków. O tym będzie jeszcze u nas mowa w kolejnych odcinkach tej serii, bo pora wyjaśnić tym którzy nie wiedzą właściwie, co to jest ten "Prus" i skąd się miał wziąć i już na samym wstępie pojawia się wątek "niemiecki", acz nie pruski, bo to dopiero potem w chronologii wydarzeń historycznych...i pruski i owszem ale nie niemiecki, chociaż w tle głównym nadal Niemcy.
Rycerstwo, ba feudalizm ten średniowieczny i jego początki w Polsce wiązane są bowiem z księciem Kazimierzem Odnowicielem zm. 1058, to on porzucił ideę "drużyny piastowskiej" znajdującą się bezpośrednio na utrzymaniu władcy jaką z powodzeniem wykorzystywali w bojach jego poprzednicy czyli Mieszko i Chrobry i rozpoczął rozdawnictwo ziemi na zasadach posługi rycerskiej w zamian, tak jak to działo się wówczas na zachodzie Europy. Jak wtajemniczeni wiedzą pierwotnych i najstarszych polskich herbów rycerskich było zaledwie kilkuset, co jest ewenementem na skalę tą europejską. A jednym takim herbem w czasach I Rzeczypospolitej posługiwać się mogło od kilkudziesięciu do nawet kilkuset rodów szlacheckich, początkowo spokrewnionych ze sobą lub adaptowanych do herbu, potem nawet już nie. Dlaczego piszemy o Kazimierzu Odnowicielu? Ano dlatego, że pojawią się tam właśnie wątek niemiecki. Ów książę wrócił do ogarniętego wojną kraju z wygnania, wrócił zaś na czele hufca rycerstwa liczącego około 500 rycerzy, posługujących się znakami swoimi rycerskimi, a większa ich część to byli rycerze niemieccy. Tak od tego kronikarskiego zapiska pojawiła się teoria spiskowa, niepopularna potem o niemieckiej genezie polskich herbów. Nie wszystkich a jednak. To właśnie tym rycerzom Kazimierz Odnowiciel za wierną służbę nadał rozległe połacie ziemi i...nawet jak który polskiego się nie nauczył, to jego dzieci na pewno tak. Przeskoczmy teraz w czasie z pół. XI w. do poł. XIII, czyli tak, rozbicia dzielnicowego, bo dotrzeć do genezy i źródła herbu, który nas szczególnie tu interesuje, czyli Prusa. Po 1230 r. sprowadzeni bowiem przez Konrada Mazowieckiego Krzyżacy rozpoczęli udany acz rozciągnięty w czasie podbój pogańskich Prus i w kilku etapach opanowali całą tą krainę 1250 - 1272 włącznie z Jaćwieżą wspomagani przez książąt polskich, fakt nie tylko, ale jednak fakt. W trakcie tego podboju i nawracania mieczem pogańskich Prusów i ich plemion rozpoczął się eksodus, czyli ucieczka niektórych z nich z dawnej ojczyzny, głównie w kierunku sprzyjającej im pogańskiej jeszcze wtedy Litwy, ale część z pruskich władyków, wodzów i starszych, po ochrzczeniu osiadła w Polsce, w tym przypadku na terenie księstw mazowieckich wraz z rodzinami i czeladzią a władcy Mazowsza zwłaszcza po upadku powstania prusko - jaćwieskiego 1260 - 1272 widząc niebezpieczny wzrost potęgi krzyżackiej przyjmowali takowych u siebie na Mazowszu, gdzie ci osiedlili się na nadaniach książęcych ze specjalnymi prawami i obowiązkami zwanymi pruskimi. Pierwsi znani nam koniugasi pruscy to bezsprzecznie bracia Windyka i Obizor identyfikowani z wityngami z Sambii, osadzić ich u siebie mięli książęta mazowieccy Bolesław II i Konrad II w l. 1264 - 1275, a ich potomkom, czyli wnukom przywileje miał potwierdzić w 1345 r. książę Siemowit III. Oprócz nich w starych dokumentach z 1250 r. księcia Bolesława I pojawia się inny Prusak, tym razem z Sudowy, czyli Jaćwieży, niejaki Rukała. W między czasie na Mazowszu osiadają i inni Prusowie uciekinierzy z Prus, którzy przyłączają się do znaku rycerskiego mającego świadczyć o ich pochodzeniu, a Prus zaczyna mieć swoje odmiany. Niewątpliwie dobre wytłumaczenie i nikt by się nie przyczepił gdyby nie drobnostka, a tam taka. Prus zwie się również Turzyma, nawet używa się zwrotu wymiennie, a tym ostatnim posługiwać się miała rodzina słynnego biskupa Stanisława. Tego samego którego syn Kazimierza Odnowiciela, Bolesław Szczodry v. Śmiały kazał poćwiartować. A jego familia była przecież z południa Polski, z Małopolski. Zrobiło się zamieszanie, które próbowano wytłumaczyć na wiele sposobów a najbardziej pociągający był ten w którym mowa była o tym iż herb Prus czytaj Turzyma otrzymywało rycerstwo walczące z pogańskimi Prusami w samych Prusach jak i odpierający ich najazdy. A któż miał nadawać Turzyma vel Prusa a tu wachlarz ogromny począwszy od naszego pierwszego z prawdziwego zdarzenia krzyżowca Henryka Sandomierskiego jego książąt braci a skończywszy na Bolesławie Wstydliwym i Leszku Czarnym i innych. A my wracamy z krainy fantazji Kadłubkowo - Długoszowych wprost na ziemię i pogranicze mazowiecko - litewskie, w wiek XV na ówczesne pd - zach Podlasie, konkretnie zaś do Ziemi Drohickiej i pod Sokołów, który właśnie w 1424 r. lokowano na prawach miejskich żeby przyjrzeć się naszym dziedzicom pruskim, co to byli identyfikowani lub sami się do herbu Prus przyznawali. Chociaż od czasów Windyki, Obizorna i Rukała dwieście lat mijały, a od Kazimierza Odnowiciela to i czterysta bez mała. No właśnie... więc przed nami nasi "Prusacy", czyli Pretor, Giedeit i inni. Do zobaczenia w odcinku kolejnym tej serii.
Tekst i ilustracje
Dariusz M. Kosieradzki



Brak komentarzy: