Zakopane i Tatry na starej fotografii
Był półsierotą, który od najmłodszych lat musiał radzić sobie sam. Nie znał ojca, matkę stracił jako dwunastolatek. Pracował u gazdów, pasł owce na halach, szukał zajęcia po słowackiej stronie Tatr. Nikt wtedy nie przypuszczał, że stanie się legendą gór.
Klemens Bachleda, zwany Klimkiem, był najwybitniejszym przewodnikiem tatrzańskim swojej epoki. Nazywano go „Królem Przewodników” . Przez ponad trzydzieści lat prowadził turystów najtrudniejszymi szlakami, odkrywał nowe drogi wspinaczkowe i zdobywał szczyty, na których wcześniej nie stanęła ludzka stopa.
Towarzyszył w górach Henrykowi Sienkiewiczowi, Kazimierzowi Przerwie-Tetmajerowi, Mieczysławowi Karłowiczowi czy Tadeuszowi Boyowi-Żeleńskiemu. Był także jednym z pierwszych górali, którzy nauczyli się jeździć na nartach.
Kiedy w 1909 roku generał Mariusz Zaruski powołał do życia TOPR, Klimek natychmiast znalazł się wśród ratowników. Rok później przyszła próba, która przeszła do historii.
6 sierpnia 1910 roku ratownicy ruszyli na pomoc ciężko rannemu taternikowi Stanisławowi Szulakiewiczowi. W Tatrach szalała burza. Lał deszcz, padał grad, ściany górskie smagały pioruny. Po wielu godzinach walki z żywiołem Zaruski nakazał odwrót. Ratownicy byli skrajnie wyczerpani.
Jeden człowiek nie potrafił się jednak pogodzić z pozostawieniem rannego.
Ruszył dalej samotnie.
Chwilę później spadła lawina kamieni. Porwała go ze ściany i strąciła w przepaść.
Początkowo nikt nie wiedział, co stało się z Klimkiem Bachledą. Ratownicy wierzyli, że po zejściu lawiny udało mu się odnaleźć inną drogę i bezpiecznie wrócić do doliny.
Tymczasem wysoko na ścianie nadal pozostawał ranny taternik Stanisław Szulakiewicz. Kolejna próba dotarcia do niego 7 sierpnia zakończyła się niepowodzeniem. Dopiero trzecia wyprawa, podjęta dzień później, dotarła do celu. Było już jednak za późno. Szulakiewicz zmarł z powodu odniesionych obrażeń, zimna i wyczerpania.
Pogoda nie dawała za wygraną. Deszcz, mgła i silny wiatr uwięziły na ścianie samego Mariusza Zaruskiego oraz kilku ratowników. Ciało taternika udało się znieść dopiero 9 sierpnia.
Wciąż nie było natomiast żadnych wiadomości o losie Klimka.
Z każdym dniem nadzieja gasła. Fatalne warunki uniemożliwiały prowadzenie poszukiwań. Gdy pogoda wreszcie pozwoliła wrócić w góry, ratownicy odnaleźli ciało Bachledy 13 sierpnia. Leżało w żlebie pod ścianą, którą próbował pokonać, idąc na ratunek drugiemu człowiekowi.
Dopiero 15 sierpnia udało się znieść jego zwłoki i złożyć je do trumny. Następnego dnia żałobny orszak wyruszył do Zakopanego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz