29 czerwca 1939 roku w Warszawie miała miejsce przysięga tak zwanych "Żywych Torped" -żołnierzy -ochotników chcących poświęcić się misji samobójczej w walce przeciwko Niemcom. Mieli oni służyć w piechocie i lotnictwie. Do końca sierpnia 1939 roku szeregi tej formacji zasiliło 4700 osób w wieku od 18 do 28 lat, w tym 150 kobiet.
O utworzenie takiej formacji apelowali do władz wojskowych na łamach "Ilustrowanego Kuriera Codziennego" Władysław Bożyczko, Edward Lutostański i Leon Lutostański, którzy pisali:
"Chcemy dać swoją odpowiedź Hitlerowi na jego żądania. (...) Wzywamy wszystkich tych Polaków, co chcą niezwłocznie oddać życie za Ojczyznę, jednak nie w szeregach armji razem ze wszystkimi, lecz w charakterze żywych torped z łodzi podwodnych, żywych bomb z samolotów, w charakterze żywych min przeciwpancernych i przeciwczołgowych" - pisali.
"Każda zmarnowana torpeda, bomba i mina kosztuje dużo pieniędzy, których nadmiaru nie mamy. Każdy okręt nieprzyjacielski, czołg, pancerka, może i tak kosztować życie kilkunastu żołnierzy, zaś jeden człowiek zdecydowany może oddać tylko jedno swoje życie, jako żywy pocisk, czy w torpedzie, bombie lub minie. Człowiek w torpedzie zawsze znajdzie ten cel, w który zechce trafić i tem samem zaoszczędzi życie innym żołnierzom, zniszczy zaś wielu wrogów" - przekonywali.
"W ten sposób chcemy oddać nasze życie w ręce Marszałka Polski Śmigłego-Rydza, ażeby zużytkować je jak najskuteczniej w obronie Ojczyzny. Proszę nie myśleć, że my to robimy z jakiejś rozpaczy, czy czegoś podobnego. Ja jestem urzędnikiem państwowym, szwagier jest pracownikiem miejskim, drugi szwagier jest masarzem, zarabiamy nieźle, jesteśmy silni i zdrowi. Tylko nie wiemy, gdzie się mają zwracać kandydaci"
Chociaż na ten apel utworzony został w 1939 roku referat do spraw żywych torped, to po napaści Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 roku nie został on wykorzystany w pełnym zakresie. Samobójczych ataków podjęli się m.in. żołnierze tak zwanego "batalionu śmierci" z 2 Pułku Strzelców Podhalańskich czy mieszkańcy Warszawy, którzy w trakcie obrony miasta samobójczymi atakami nękali gniazda niemieckich karabinów maszynowych.
Tak o tym wydarzeniu pisał również miesięcznik "Kobiety w pracy"
Do Plutonu "Żywych Torped", bohaterów zdecydowanych na oddanie życia Ojczyźnie, który liczy już 307 bohaterów, zgłosiło akces 27 kobiet, w tym matki rodzin, urzędniczki, nauczycielki, uczennice gimnazjum. Piszą: „Mam 35 lat. Jeden obowiązek spełniłam: wychowałam już trzy istoty, które nauczyłam kochać najserdeczniej po Bogu - Ojczyznę. Proszę przyjąć mnie w szeregi "Żywych Torped", a zrobię wszystko, co i rozkaże Wódz Naczelny. Gdy Polska w potrzebie - ja, żona, matka, jestem gotowa". „Nie mogąc stanąć w szeregach obrońców z karabinem w ręku, pragniemy w inny sposób dać dowód miłości Ojczyzny i znaleźć się wśród tych, którzy jako «żywe torpedy» będą niszczyć armię nieprzyjacielską. Wiem zbyt dobrze, że z «żywej torpedy» nie ma powrotu. Mimo to jednak chcę poświęcić swoje młode życie, by chociaż w minimalnej części przysłużyć się świętej naszej Ojczyźnie."
Fot. Zbiory Narodowego Archiwum Cyfrowego
WIDZISZ EFEKT MOJEJ PRACY!
WESPRZYJ MNIE KWOTĄ 5 ZŁ NA
https://suppi.pl/https-wwwfacebookcom-historiapolskidzienpodniu
DOCHÓD PRZEZNACZAM NA LECZENIE MOJEGO SERCA.
Wpłat można też dokonywać na numer konta
42 1940 1076 5881 9071 0000 0000
BLIK NA NUMER 667 111 748
ADMINISTRACJA NIE ODPOWIADA ZA TREŚĆ KOMENTARZY.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz