" Nigdy wcześniej ich nie lubiła. Później odkryła, co miał w kieszeni 18-latek, którego organy trafiły do niej po jego śmierci.
Maj 1988 roku. Claire Sylvia umierała w wieku 47 lat.
Zawodowa tancerka ledwie mogła oddychać. Pierwotne nadciśnienie płucne — skrajnie wysokie ciśnienie krwi w płucach — niszczyło jej serce, zmuszając je do nadludzkiego wysiłku.
Bez przeszczepu zostało jej bardzo mało czasu.
Wtedy zadzwonił szpital Yale-New Haven. Znaleziono dawcę: serce i płuca. Claire miała zostać pierwszą osobą w Nowej Anglii, która otrzyma oba te narządy podczas jednej operacji.
Kiedy otworzyła oczy, dziennikarz zapytał ją, czego pragnie najbardziej po tym, jak przeżyła.
— Właściwie — usłyszała własny głos — strasznie mam teraz ochotę na piwo.
Sama była zaskoczona tymi słowami.
Nigdy nie lubiła piwa. Nigdy.
A to był dopiero początek.
Wkrótce po wyjściu ze szpitala Claire zatrzymała się przy Kentucky Fried Chicken — czego wcześniej nigdy nie robiła — i zamówiła nuggetsy z kurczaka.
Zaczęła też mieć ogromną ochotę na zieloną paprykę.
Zawsze jej nie znosiła. Starannie wyjmowała ją z każdej sałatki.
Teraz desperacko jej pragnęła.
Córka zauważyła, że zmienił się jej sposób chodzenia. Claire poruszała się inaczej: pewniej, ciężej. Bardziej męsko.
Jej energia gwałtownie wzrosła. Ta delikatna tancerka, która wcześniej walczyła o każdy oddech, nagle czuła się nie do zatrzymania. Niespokojna. Nadpobudliwa. Jakby jej serce biło rytmem, który nie do końca należał do niej.
A potem przyszły sny.
Młody mężczyzna. Wysoki. Ciemny blondyn. Inicjały T. L.
W jednym z tych snów Claire całowała go i jakby wdychała do własnego ciała. Budziła się z niewytłumaczalną pewnością: Tim L. był jej dawcą.
Ale biorcom przeszczepów nie podaje się nazwisk dawców. Poufność chroni obie rodziny.
Szpital zdradził jej tylko jedną informację: dawca zginął w wypadku motocyklowym w stanie Maine.
Claire nie potrafiła przestać o tym myśleć.
Jakiś czas po przeszczepie zaczęła przeglądać gazety z Maine wydane w dniach poprzedzających jej operację.
I wtedy go znalazła.
Timothy Lamirande. 18 lat. Z Saco w stanie Maine. Zginął w wypadku motocyklowym krótko przed przeszczepem.
Tim L. z jej snów istniał naprawdę.
Napisała do rodziny Lamirande. Zapytała, czy mogłaby ich poznać.
Zgodzili się.
Kiedy Claire weszła do ich domu, siostry Tima zamarły.
Sposób, w jaki się poruszała. Energia, którą emanowała. Jej gesty.
— To tak, jakby znów zobaczyć mojego brata — powiedziała jedna z nich. — Jakby znowu był żywy.
Claire zaczęła pytać o osobowość Tima. O jego zwyczaje. O to, co lubił.
Rodzina potwierdziła wiele z tego, co opowiadała.
Tim od dziecka był nadpobudliwy: miał tyle energii, że gdy był mały, rodzice bali się, że po prostu gdzieś pobiegnie. W wieku 18 lat dużo pracował i nie potrafił usiedzieć w miejscu.
I tak — uwielbiał piwo.
Claire wspomniała o swoim dziwnym pragnieniu nuggetsów z kurczaka.
Siostra Tima spojrzała na nią zaskoczona.
— Uwielbiał je. To było jedno z jego ulubionych dań.
A zielona papryka?
Ją również bardzo lubił.
Potem rodzina podzieliła się jeszcze bardziej niepokojącym szczegółem.
Kiedy po wypadku odebrali rzeczy Tima, wśród jego belongings znaleziono fast food.
W chwili śmierci miał przy sobie nuggetsy z kurczaka.
A teraz Claire pragnęła dokładnie tego jedzenia, które było przy nim w jego ostatnich chwilach.
Jak to możliwe?
Jak mogła nagle mieć ochotę na jedzenie, którego wcześniej nie lubiła, a które było ulubionym jedzeniem jej dawcy?
Jak mogła śnić o mężczyźnie o imieniu Tim L., zanim poznała jego nazwisko?
Jak mógł zmienić się jej sposób chodzenia tak, że przypominał jego ruchy?
Claire przez lata próbowała to zrozumieć. Odnalazła innych biorców przeszczepów, którzy twierdzili, że przeżyli coś podobnego.
Niektórzy mówili, że po otrzymaniu narządu pojawiły się u nich nowe upodobania, zmiany osobowości albo nieoczekiwane impulsy.
W 1997 roku Claire opublikowała swoją historię w książce „A Change of Heart: A Memoir”.
Środowisko medyczne było podzielone.
Niektórzy lekarze całkowicie to odrzucali. Przypadek. Sugestia psychologiczna. Siła przekonania.
Inni nie byli tego tak pewni.
Psycholog Paul Pearsall zebrał dziesiątki przypadków biorców, którzy twierdzili, że doświadczyli zmian pasujących do cech ich dawców.
Teoria otrzymała nazwę: pamięć komórkowa.
To idea, według której komórki — zwłaszcza komórki serca — mogłyby przechowywać wspomnienia, preferencje albo fragmenty osobowości.
Brzmi to niemożliwie. Zawsze uczono nas, że wspomnienia znajdują się w mózgu, nie w narządach.
Ale historie takie jak historia Claire wciąż podsycały pytanie.
A jeśli ciało pamięta więcej, niż jesteśmy w stanie zrozumieć?
Claire nigdy nie twierdziła, że zna wszystkie odpowiedzi.
— Nie mówię, że wiem, co to znaczy — wyjaśniała w wywiadach. — Opowiadam tylko, co mi się przydarzyło.
Rodzina Lamirande głęboko jej wierzyła.
Joan Lamirande, matka Tima, mówiła, że dopóki Claire żyje, czuje, jakby część jej syna wciąż była w jakiś sposób obecna.
Claire utrzymywała kontakt z rodziną Tima do końca życia. Dzielili się wspomnieniami: oni tymi sprzed wypadku, ona tymi po przeszczepie.
Opowiadała też, że zaczęły ją przyciągać kolory i pragnienia, które wcześniej nie były częścią jej życia.
W późniejszym okresie Claire przeszła również przeszczep nerki.
I mówiła, że znów zauważyła zmiany.
Nagle polubiła domowe zajęcia, które wcześniej jej nie interesowały — coś, co także łączyła ze swoim dawcą.
Claire pojawiła się w programach Oprah, The Today Show i 20/20. Jej książkę wydano w kilku językach i zaadaptowano dla telewizji.
Zmarła 19 sierpnia 2009 roku w wieku 69 lat, ponad dwie dekady po tym, jak otrzymała serce i płuca Timothy’ego Lamirande’a.
Jej historia do dziś pozostaje jedną z najbardziej poruszających, gdy mówi się o przeszczepach i pamięci komórkowej.
Nauka nie udowodniła, że narządy przenoszą wspomnienia albo cechy osobowości.
Ale nie wymazała też ludzkiego znaczenia tego, co Claire twierdziła, że przeżyła.
I jest jeden fakt, który nadal przyciąga uwagę:
Po przeszczepie Claire Sylvia zaczęła pragnąć piwa, nuggetsów z kurczaka i zielonej papryki — rzeczy, które wcześniej nie należały do jej upodobań.
Timothy Lamirande naprawdę je lubił.
Można uznać to za zbieg okoliczności. Można wątpić. Można szukać innego wyjaśnienia.
Ale trudno zignorować fakt, że kobieta obudziła się po operacji, pragnąc rzeczy, których nigdy wcześniej nie chciała, a wiele z nich pokrywało się z upodobaniami młodego człowieka, którego serce biło teraz w jej piersi.
Być może pewnego dnia dowiemy się dokładnie, co się wydarzyło.
A być może właśnie to jest najbardziej niepokojącą częścią całej tej historii."
za Przytulność
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz