ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

czwartek, 18 czerwca 2026

Szkwał gorszy od nocy



3 września 1940 r., podczas  patrolu na Atlantyku, załoga polskiego niszczyciela ORP „Błyskawica” zmagała się z silnym szkwałem, z którego powodu widoczność była jeszcze gorsza niż w nocy. Co ciekawe, płynąc w tych trudnych warunkach „Błyskawica” niespodziewanie natknęła się na niemiecki okręt podwodny U-101. Mimo zaskoczenia Polacy przeprowadzili atak, który uszkodził U-Boota i zmusił go do powrotu do bazy w Lorient. Tak opisał to Wincenty Cygan, marynarz służący wówczas na pokładzie „Błyskawicy” (za: „Granatowa załoga”):

„Okręt wziął teraz kurs powrotny. Przypadł szkwał tak mocny, że widoczność zmniejszyła się do zaledwie kilku metrów. Przebyliśmy tak około pięciu mil. Szkwał podczas dnia jest gorszy niż najciemniejsza noc. Nawet najciemniejszą czerń nocy można prześwidrować na kilkanaście metrów wzrokiem, mocnymi lornetami, reflektorem, czy choćby pociskiem oświetlającym. W czas szkwału rozpylony deszcz i mgła stanowią jakoby zasłonę, której nic nie przebije. Snop światła nawet najsilniejszego reflektora załamuje się tuż przy wylocie z tarczy szkła, jakby napotykając na ścianę ciała stałego.

Okręt pruje jak w chmurach, ludzie zachłystują się powietrzem mokrym, dusznym i zimnym. Coraz grubsze krople osiadają na nadbudówkach. Dym i czad z komina nie ulatują, lecz wiszą nad okrętem jak czarna peleryna. Wszyscy stają się nagle krótkowidzami i klną z tego powodu, jak przystało na prawdziwych wilków morskich. Beznadziejnie szuka się odległego horyzontu, bo nawet najszersze rozwieranie powiek nie daje rezultatu.

Mimo olbrzymiej przestrzeni bez granic, bez dróg, drzew czy zapór, jaką stanowi Ocean Atlantycki, istnieje pewne prawo morskie regulujące ruch morskich pojazdów. Podczas pokoju, by uniknąć zderzenia w czasie ciemności, statki zwalniają szybkość, wyją ich syreny, biją dzwony. Statki o napędzie parowym czy turbinowym ustępują drogi żaglowcom. Statki o tym samym napędzie, lecz mniejsze ustępują większym. Podczas wojny prawo morskie ruchu, jak i wszelkie inne prawa, zostaje gwałcone. Szkwał wykorzystywany jest na zasadzki i zaskoczenia.

Z deszczu i mgły, równolegle do naszej burty, nagle wyłoniła się sylwetka łodzi podwodnej. Została natychmiast spostrzeżona, o czym zameldowała obserwacja śródokręcia i rufy.

– Z której burty? – pytał nerwowo przez telefon pomost.

– Prawo dziewięćdziesiąt!

Łódź została nie mniej zaskoczona tak nagłą i bliską obecnością kontrtorpedowca, jak i my jej pojawieniem się. Nie traciła czasu, dała nura tak nagłego, że po zanurzeniu dziobu widać było jej znikającą rufę prawie pionowo.

Okręt wykonał zwrot, nabrał szybkości i szedł do ataku. Pomost równocześnie zażądał wytłumaczenia, dlaczego ci, którzy pierwsi łódź spostrzegli, nie dali od razu do niej ognia. W zamkniętą powierzchnię, gdzie wryła się łódź, rzucono trzy bomby. Okrętem szarpnęło trzykrotnie. Wtedy z izby chorych z obłędnym strachem w oczach wyskoczył rozbitek [ocalony ze statku zatopionego przez U-Boota]. Ktoś z obok stojących pocieszył go, że to nie torpedy, lecz własne bomby.

Okręt ponowił atak. Łódź miała już czas do osiągnięcia trzystu metrów w niewiadomym dla nas kierunku. W najlepszym razie mogła być uszkodzona. Zawrócono na pierwotny kurs.”

Bibliografia: Wincenty Cygan, „Granatowa załoga”.

Fotografie: ORP „Błyskawica w 1942 r. (Naval History and Heritage Command / NH 87919) oraz niemiecki U-Boot typu VII na Atlantyku w 1941 r. (NAC / Wydawnictwo Prasowe Kraków-Warszawa / Tolle).

Brak komentarzy: