ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

niedziela, 21 czerwca 2026

Jak i dlaczego włożyłem kij w mrowisko?



Post na Facebooku strony „Mateusz Historyk – Nauka i Upowszechnianie” z 20 czerwca 2026 roku wywołał rekordową i bardzo emocjonalną dyskusję. Duże zasięgi cieszą, bo oznaczają rozwój strony, a po reakcjach widać, że wiele osób przeczytało tekst ze zrozumieniem. Niepokoi mnie jednak poziom wielu komentarzy. Każdy ma prawo do krytyki – taka jest idea strony – ale krytyki mieszczącej się w granicach normalnej debaty. Powiedzieć, że niektóre wpisy te granice znacząco przekroczyły, o pojedynczych groźbach śmierci nawet nie wspominając, to jak nic nie powiedzieć. Zdaniem wielu powinienem zapewne zapaść się pod ziemię. Nie byłoby to jednak zgodne z moim usposobieniem. Nie uznaję bowiem, aby o słuszności racji decydowały emocje czy brutalizacja języka – szczególnie, gdy wystarczy przeczytać ze zrozumieniem. 

Pochodzę z inteligenckiej rodziny o głęboko zakorzenionych tradycjach patriotycznych. W mojej rodzinie nie było ofiar zbrodni ukraińskich nacjonalistów, ale byli żołnierze Powstania Warszawskiego i działacze opozycji antykomunistycznej. Między innymi z tego powodu kwestie pamięci historycznej i odpowiedzialności za przeszłość nie są mi obojętne.

Wielką przyjemność sprawia mi dyskutowanie o historii, dlatego nie mogę powstrzymać się od zabrania kolejnego głosu w tej debacie, by doprecyzować moje stanowisko i ostudzić przynajmniej niektóre gorące głowy. 

Drodzy Czytelnicy, 

1. Uważam tzw. rzeź wołyńską za ludobójstwo. Była to jedna z najtragiczniejszych kart w historii relacji polsko-ukraińskich i nie podlega relatywizacji. Jak zaznaczyłem we wpisie: „Przesłanki decyzji są niepodważalne. UPA jest współodpowiedzialna za zorganizowanie i przeprowadzenie ludobójstwa polskiej ludności cywilnej”. 

2. Potępiam działalność UPA oraz ideologię Stepana Bandery jako prowadzące do zbrodni, nienawiści etnicznej i przemocy wobec ludności cywilnej.

3. Mają Państwo prawo brzydzić się bieżącą polityką. Jako historyk staram się jednak analizować przeszłość nie przez pryzmat emocji, lecz faktów i kontekstu. Wyjaśnianie przyczyn określonych zjawisk historycznych nie jest ich usprawiedliwianiem. Zrozumienie nie oznacza akceptacji.

4. Faktem jest, że pamięć o UPA pełni dziś na Ukrainie określoną funkcję polityczną i tożsamościową. Faktem jest również, że historia bywa wykorzystywana politycznie także w Polsce. Rolą historyka jest opisywanie tych mechanizmów, a nie ich przemilczanie.

5. Z ideologią OUN-UPA, a zapewne także części współczesnych środowisk skrajnych na Ukrainie, związany był i jest antypolonizm. Wielu Ukraińców nie utożsamia jednak symboli używanych przez OUN i UPA z postawami antypolskimi. Część z Państwa słusznie zwraca uwagę, że skandalem byłoby nadanie niemieckiej jednostce wojskowej imienia przedstawiciela elity politycznej lub wojskowej III Rzeszy. Współcześnie architekci III Rzeszy kojarzeni są bowiem jednoznacznie ze zbrodniczym systemem, którego integralną częścią były antysemityzm, antypolonizm i ludobójstwo. Czerwono-czarne barwy funkcjonujące na Ukrainie nie mają jednak takiego znaczenia społecznego. Dla wielu Ukraińców są przede wszystkim symbolem patriotyzmu, poświęcenia i walki o niepodległość. Wynika to z odmiennej narracji historycznej, w której UPA postrzegana jest przede wszystkim jako symbol oporu wobec Związku Sowieckiego, a obecnie także rosyjskiego imperializmu. Właśnie dlatego napisałem, że Polska i Polacy stają się w tej narracji ofiarami swoistego rykoszetu. Symbol, który dla wielu Ukraińców oznacza walkę o wolność, dla Polaków pozostaje przede wszystkim symbolem jednej z największych tragedii w naszych relacjach historycznych.

6. Nie uważam, że Polacy powinni akceptować ukraińską narrację. Należy ją konsekwentnie podważać argumentami, badaniami historycznymi i stanowczą debatą. Polska ma pełne prawo domagać się prawdy, pamięci i szacunku dla ofiar. Skuteczność takich działań zależy jednak nie tylko od słuszności argumentów, ale również od sposobu ich formułowania i realizowania. 

7. Jeżeli uznamy, że odznaczenia państwowe powinny być odbierane z powodu błędnych lub moralnie wątpliwych decyzji historycznych, należałoby konsekwentnie przeprowadzić szerszą rewizję wielu podobnych decyzji z przeszłości. Historia najwyższych odznaczeń państwowych pokazuje bowiem, że otrzymywały je osoby oceniane dziś bardzo różnie. Wybiórcze stosowanie takich kryteriów budzi uzasadnione pytania.

8. Obawiam się również, że tego rodzaju gesty polityczne mogą przynieść skutki odwrotne do zamierzonych. Nie przybliżają Ukrainy do zmiany stanowiska w sprawach historycznych, natomiast mogą zostać wykorzystane przez rosyjską propagandę, której celem jest osłabianie współpracy i wzajemnego zaufania między Polską a Ukrainą.

9. Można jednocześnie potępiać zbrodnie UPA, domagać się ich jednoznacznego uznania oraz uważać, że nie każda decyzja polityczna służy osiągnięciu tego celu. Te stanowiska nie są ze sobą sprzeczne.

10. Zachęcam Państwa do dalszego śledzenia strony i komentowania. 
Historia nie jest po to, by podsycać nienawiść. Jest po to, by pomagać zrozumieć, dlaczego doszło do tragedii oraz jak zrobić wszystko, by podobne tragedie nigdy więcej się nie powtórzyły. Między innymi dlatego nie powinno się unikać trudnych tematów. Rozmawiajmy, ale w sposób merytoryczny, oparty na faktach i wzajemnym szacunku. 

PS. Niektóre komentarze – zapewne wbrew intencjom ich autorów – poprawiły mi humor. Z przymrużeniem oka odpowiadam, że nie mam nic wspólnego z wywiadem żadnego z Państw ościennych. 
Zdjęcie: Rzeź wołyńska. Tereny ludobójstwa dokonanego na Polakach.
Źródło: Polska Agencja Prasowa

Brak komentarzy: