21 czerwca 1768 roku na kartach historii zapisał się jako jeden z najtragiczniejszych dni osiemnastowiecznej Rzeczypospolitej. To właśnie wtedy, w trakcie Koliszczyzny – gwałtownego buntu kozacko-chłopskiego na Ukrainie Prawobrzeżnej – zbuntowane oddziały pod wodzą Maksyma Żeleźniaka i Iwana Gonty zdobyły warowny Humań. Miasto, które miało być bezpiecznym schronieniem dla tysięcy ludzi, stało się miejscem bezwzględnego dramatu.
Po przełamaniu obrony nastąpiły wydarzenia znane jako rzeź humańska. W ciągu zaledwie kilkunastu godzin w murach miasta oraz w lokalnej synagodze życie straciło około 20 tysięcy osób. Ofiarami tej fali przemocy padli przede wszystkim bezbronni cywile: polska szlachta, katoliccy mieszczanie oraz licznie zamieszkująca te tereny ludność żydowska, w tym kobiety i dzieci. Wybuch tego powstania był tragicznym skutkiem nawarstwiających się przez dekady głębokich konfliktów społecznych i religijnych, cynicznie podsycanych przez imperium rosyjskie. Chętnie stosowano wówczas upokarzające i okrutne praktyki – ruscy chłopi i hajdamacy wieszali Polaków i Żydów na wspólnej belce szubienicy razem z psem, powtarzając pogardliwe hasło: „Lach, Żyd i sobaka, wse wira odnaka”.
Tragedia ta stanowi jedno z najboleśniejszych ogniw w długim łańcuchu krwawych konfliktów na tych ziemiach. W polskiej pamięci historycznej Humań nierozerwalnie łączy się z wcześniejszą o ponad sto lat rzezią pod Batohem z 1652 roku, gdzie po bitwie Kozacy i Tatarzy wymordowali kilka tysięcy wziętych do niewoli elitarnych żołnierzy i oficerów Wojska Koronnego. Ponure echa tamtych wydarzeń oraz rzezi humańskiej powróciły z najwystawniejszą siłą niespełna dwa wieki później, odnajdując swoje tragiczne dopełnienie w rzezi wołyńskiej z lat 1943–1945.
Mimo upływu stuleci, pamięć o tych wydarzeniach wciąż budzi głębokie kontrowersje i ujawnia fundamentalne różnice w postrzeganiu historii. Podczas gdy w Polsce Koliszczyzna jest symbolem okrucieństwa, na współczesnej Ukrainie jej przywódcy, jak Iwan Gonta, otaczani są szacunkiem jako bojownicy o wolność. We Lwowie istnieje ulica jego imienia, a w Chrystynówce w 2009 roku wzniesiono mu pomnik. Podczas uroczystego odsłonięcia z udziałem lokalnych władz i hierarchów cerkiewnych, mer miasta Mykoła Nakonieczny podkreślił, że pomnik ma przypominać Ukraińcom o walce z ciemiężcami. Co więcej, w maju 2018 roku Rada Miasta Kijowa, na wniosek radnych nacjonalistycznej partii Swoboda, oficjalnie zagłosowała za zorganizowaniem państwowych uroczystości upamiętniających 250. rocznicę Koliszczyzny.
Ta historyczna gloryfikacja regularnie przenika do przestrzeni publicznej, wywołując protesty środowisk kresowych i badaczy. Ogromny skandal wybuchł pod koniec 2009 roku, gdy w ukraińskiej telewizji wyemitowano odcinek popularnonaukowego serialu „Historia ziem ukraińskich”, sponsorowanego przez Browar Lwowski. W epizodzie poświęconym rzezi humańskiej, reklamowanym jako zachęta do poznania „chwalebnej przeszłości ojczyzny”, przedstawiono postać atamana Żeleźniaka, który posilając się piwem „Lwowskie”, wieszał na kościelnej wieży „Lacha, Żyda i psa”, powtarzając dawne, nienawistne hasło o rzekomo jednakowej wierze ofiar.
Dziś, gdy walka o prawdę historyczną wciąż napotyka na opór, potrzebne są jasne, państwowe sygnały chroniące polską godność. W tym kontekście na pełną aprobatę i szacunek zasługuje niedawna, stanowcza decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu. Krok ten stał się koniecznością po tym, jak Kijów oficjalnie wyraził zgodę na nadanie jednej ze swoich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA” – formacji odpowiedzialnej za ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Słuszna decyzja prezydenta Nawrockiego przypomina, że najwyższe polskie odznaczenie to symbol szczególnego zaufania i więzi z Rzecząpospolitą, który wymaga bezwzględnego szacunku dla wartości naszej wspólnoty. Państwo polskie pokazało tym gestem, że prawda historyczna oraz pamięć o zamordowanych przodkach nie są i nigdy nie będą kartą przetargową w bieżącej polityce, a honor ojczyzny stoi ponad wszelkimi kompromisami.
Dzisiejsza rocznica to przede wszystkim moment na zadumę i oddanie hołdu wszystkim ofiarom humańskiej tragedii. Wspomnienie Batohu, Humania i Wołynia pozostaje bolesną, ale niezwykle ważną lekcją o tym, do jak przerażających okrucieństw prowadzi ślepy odwet, brak dialogu oraz podatność na polityczne i komercyjne manipulacje pamięcią historyczną. Cześć Ich pamięci.
Obraz. Rzeź humańska, źródło: malarstwo-historia.blogspot.com
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz