"Popędzili nas w stronę kościoła. Kiedy doszliśmy, wypędzili z kościoła przeważnie kobiety z dziećmi i popędzili wszystkich w stronę cmentarza, przez krzaki. Koło cmentarza pobili starego organistę z żoną, bo nie dawali rady szybko iść. Było gorąco, zalewał nas pot.
Przepędzili nas kilka kilometrów krzakami i się zaczęło. Ewa Sz. ze wsi Maria Wola wymawiała im : „Za co nas zabijacie, po Żydach nabraliście złota, a po nas co weźmiecie ?”. Zaczęliśmy odmawiać Anioł Pański i Wieczny odpoczynek racz nam dać, Panie. Kazali kłaść się rodzinami, potem dziesiątkami - i do każdego z oddzielna strzelali. Położyłam się jak do snu. Miałam dużą chustkę i nakryłam nią głowę, żeby nic nie widzieć. Strzały zbliżały się, czekałam śmierci, a tu słyszę, że strzały oddalają się, a ja nietknięta. Siostra z jednym bratem, ja z drugim, miałam głowę opartą o jej nogi, musiała słyszeć, że dycham i pyta, czy jestem ciężko ranna. Jeszcze się nie odzywam, boję się, może stoją w krzakach. Drugi raz pyta, podniosła głowę i mówi, że nikogo nie ma. Zobaczyłam, że jest ranna. Wstałyśmy, popatrzyłyśmy na braci (9 i 13 lat), w głowach otwory po kulach. Do dziś mam na sumieniu, że kazałam im wyrzucić czapki, może gdyby byli w czapkach, to by ich nie trafili. Gdzie iść ? Poszłyśmy krzakami w kierunku Lubomla. Spotkałyśmy starszego Ukraińca z dziewczynką. Siostra zaczęła prosić, żeby nas wziął do domu, nie chciał. Wyszłyśmy na drogę na Zapole, siostrze zrobiło się niedobrze. Powiedziałam : „Poczekaj na drodze, a ja pójdę, po ukraińsku wody poproszę”. Na szczęście najbliższe mieszkanie było zamknięte, z koryta popiłyśmy wody i poszłyśmy dalej. Zaczęło się życie tułacze."
#UkraińskieZbrodnie #WołyńPamiętamy #GenocidumAtrox
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz